Na zlecenie Komisji Europejskiej przeprowadzono ponad 11 tysięcy próbnych transakcji zakupu najpopularniejszych produktów przez Internet w różnych państwach. Internetowy test miał na celu zidentyfikowanie przeszkód, jak również możliwości, na które napotyka klient z innego kraju. Transgraniczne zakupy obejmowały między innymi takie dobra jak: aparaty fotograficzne, ciuchy, akcesoria sportowe, sprzęt DVD i wiele innych.

Jak wykazały badania, ponad połowa szukanego towaru jest dostępna poza granicami naszego państwa w znacznie atrakcyjniejszej ofercie cenowej, wliczając już nawet do tego koszty ewentualnego transportu. Ewentualnego ponieważ większość zamówień nie mogła być zrealizowana. A dlaczego? Powodem były odmowy świadczenia usługi przez sprzedawcę w kraju, z którego pochodził konsument, jak również całkowity brak możliwości dokonania płatności, tak by pozagraniczny sprzedawca otrzymał bez problemów pieniądze. A już nie wspomnę o tym, że ponad połowa handlarzy z zagranicy, mimo, iż oferuje transport bez barier granicznych, to jednak, gdy dochodzi do transakcji okazuje się, że taki transport jest niemożliwy.
Fakt zaistniałych przeszkód jest zadziwiający. Jak wykazują badania między rokiem 2006 a 2008 udział zakupów internetowych w porównaniu do wszystkich zakupów wzrósł z 27% aż do 33%. Co oznacza, że Internet jest bardzo dynamicznie rozwijającym się rynkiem zbytu. Szacunkowo rzecz ujmując, wartość jedynie europejskiego handlu elektronicznego wynosi ponad 105 mld euro (dane z 2006 roku). Jednak wśród tych zadziwiających liczb kryje się jedna stała, która nie zmienia się od lat. To handel transgraniczny. Ten nadal wynosi jedynie 6%, a liczba firm, które oferują sprzedaż mimo granic państwowych spadła o kilka procent.
Jak trafnie zauważa komisarz Kunewa „[…] musimy uprościć labirynt prawny zniechęcający podmioty sprzedające przez Internet do oferowania swoich towarów w pozostałych krajach […]”
Co należy zrobić, by znieść bariery elektronicznego handlu? Droga do tego jest na pewno długa. Przede wszystkim, najważniejsze jest stworzenie jednolitego a zarazem nieskomplikowanego prawa dla konsumentów w całej Unii Europejskiej. Tak, by nowo stworzona dyrektywa była mniej skomplikowana w porównaniu do przepisów obowiązujących współcześnie. Nowy instrument prawny powinien zapewnić konsumentom ochronę a sprzedawcom ograniczać koszty związane z przestrzeganiem przepisów, które gwarantują im działalność zgodną z prawem.
Kolejnym bardzo ważnym przystankiem do zniesienia „internetowych granic” musi być wzmocnienie egzekwowania przepisów prawnych. Należy postawić na pewnego rodzaju przeglądy internetowe, tak by uchronić konsumenta przed nieuczciwymi handlowcami.
Najważniejszym jednak elementem na drodze do sukcesu jest zdecydowane uproszczenie przepisów dotyczących chociażby podatku od wartości dodanej, opłat za recykling a nawet opłat za prawa autorskie. Ponieważ to są przede wszystkim czynniki, które hamują jeszcze większy rozwój handlu transgranicznego. Większość przedsiębiorców gubi się wśród licznych dyrektyw, przepisów i obowiązków prawnych. W obecnym czasie sprzedawcy chcący świadczyć swoje towary i usługi poza granicami państwa muszą się rozliczać z kilkoma organami podatkowymi.
Każda zmiana prędzej czy później wychodzi na dobre. Być może już niedługo nie tylko wycieczki czy ubrania będą chętnie kupowanymi dobrami z obcych państw. Każdy konsument przyzna jednogłośnie, że zmiany są potrzebne, bo oprócz tańszych towarów, na stronach internetowych zagranicznych przedsiębiorców mogą znaleźć towary niedostępne w ich państwie.


